CHOMIKUJ!

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 1


DUSIŁAM SIĘ.
    Czyjaś ręka zakrywała mi usta, a druga szarpała za ramię, co wyrwało mnie z głębokiego snu. W ułamku sekundy przebiegło mi przez głowę tysiąc szalonych myśli. Zaczęło się. Właśnie ziszczał się najgorszy koszmar.
"Jest tutaj. Przyszedł po mnie!".
    Zamrugałam, usiłując rozpoznać w mroku napastnika.
Osłupiałam, gdy po chwili zobaczyłam twarz ojca. Przestałam się miotać. Puścił mnie wtedy i obrzucił chłodnym spojrzeniem. Usiadłam na łóżku z łomoczącym sercem.
     - Tato?
     - Witaj, Sophie. Nie mogłem Cię dobudzić.
     Naturalnie ani słowa przeprosin za to, że mnie śmiertelnie przeraził.
     - Ubierz się i doprowadź do porządku - nakazał - Jak najszybciej. Spotkamy się w gabinecie.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia, lecz nie zwlekałam ani przez chwilę. Ojciec oczekiwał tylko jednej odpowiedzi.
     - Tak, tato. Oczywiście.
     - Obudzę twojego brata. - oznajmił i skierował się do wyjścia.
     Zerwałam się z łóżka
     - Taylora?! - wykrzyknęłam - Ale po co?
     - Ćśśś - syknął - Nie hałasuj. Babcia śpi.
     Ojciec zamknął po sobie drzwi. Znowu poczułam strach, choć już po chwili się odprężyłam. Dlaczego poszedł po Taylora? Jeśli matka znowu wróciłam upita do domu, to sami sobie z nią poradzimy. No bo raczej nie mogło chodzić o nic innego. A jeśli ...? Nie, odpędziłam od siebie tą myśl.
     Matka dużo razy przychodziła do domu pijana, ale jeszcze nigdy nie przesadziła. Przez jej "problem" nie mogła sobie znaleźć pracy. W dzień, jeśli nie miała kaca, zajmowała się domem i naszym psem. Wieczorami chodziła grywać z przyjaciółmi na miasto. Nie było jej przeważnie do 3 albo 4 w nocy. Najczęściej ktoś ją przywoził, czasami wracała taksówką lub na piechotę. Tata zarywał noce czekając i martwiąc się o nią. Co mu nie pomagało w pracy.
     Ojciec jest wysoko postawionym biznesmenem. Zarządza dużą korporacją budowlaną. I za wszelką cenę stara się ukryć błędy żony.
     Ciekawa jestem ile jeszcze ze sobą wytrzymają. Nawet jeśli się rozstaną to mają duże dzieci, bo ja mam 17 lat, a Taylor 18. Poradzimy sobie. I w takiej sytuacji zamieszkam z Taylorem. Chyba, że będzie miał coś przeciwko temu.
     Z tatą nie mogłabym zamieszkać, bo nie mamy ze sobą dobrego kontaktu. Zachowujemy się wobec siebie dość oschle. Z mamą też nie. Nie poradziłabym sobie sama z jej "problemem".
     Zżyta jestem tylko z bratem. Chodzimy do tej samej szkoły i mamy tych samych przyjaciół. Sami jesteśmy jak najlepsi przyjaciele. On się o mnie troszczy, ja się troszczę o niego.
     Popatrzyłam na zegarek. Była 4 nad ranem. "Okej, trzeba się przygotować" pomyślałam.
     Starałam się zachowywać jak najciszej. Babcia ma lekki sen. Ubierałam się obracając w myślach pytanie "Czy jest gorzej niż zwykle?" Podeszłam do szafy i westchnęłam. W co się ubrać?
     Wybrałam popielate spodnie i białą bluzkę, na który zarzuciłam grafitowy sweterek przewiązany czarnym paskiem. Moją jedyną biżuterię stanowiła cieniutka bransoletka z małym serduszkiem dyndającym  na łańcuszku, z którą się nie rozstawałam.
     Więcej uwagi musiałam poświęcić fryzurze. Spałam ledwie 4 godziny, ale to wystarczyło, by włosy były potargane. Rozczesałam je, na ile się dało, i spryskałam obficie lakierem w nadziei, że wyglądają "jako tako". Nie malowałam się, przypudrowałam tylko lekko twarz. Nie miałam czasu na nic więcej.
     Przygotowania zajęły mi sześć minut, czym zdaje się ustanowiłam niechcący nowy rekord. Bezszelestnie zbiegłam po schodach, starając się nie obudzić babci. W salonie panował mrok, rozjaśniony tylko smugą światła sączącą się przez uchylone drzwi gabinetu ojca. Potraktowałam to jako zaproszenie, więc otworzyłam drzwi szerzej i wślizgnęłam się do środka. Na mój widok przyciszone głosy zamilkły. Ojciec zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów i okazał aprobatę w jedyny znany mu sposób: powstrzymując się od krytyki.
     - Sophie - rzucił oschle - chciałbym Ci przedstawić pana Croucha. Panie Crouch, to moja córka, Sophie.
     Pan Crouch okazał się być policjantem. Miał około 30 lat i potężny zarost. Widać, że pakował na siłowni. Przewiercił mnie wzrokiem i wyciągnął rękę.
     - Miło mi panią poznać, panno Russel - uśmiechnął się nieśmiało.
     - Proszę mi mówić Sophie. Mi też jest bardzo miło. - uścisnęłam wyciągniętą dłoń i odwzajemniłam uśmiech.
     Spojrzałam na ojca, który siedział przy swoim biurku i wyglądał na zmartwionego. Po chwili potrząsnął głową, poprawił okulary i zwrócił się do mnie.
     - Sophie, pewnie zastanawiasz się czemu wyciągnąłem Cię z łóżka o tak wczesnej porze. Cóż, z wyjaśnieniami poczekam na twojego brata. Ale gdzie on jest? Prosiłem, żeby się pospieszył. O! Chyba właśnie idzie.
     Do pokoju wszedł mów brat. Długie, czarne włosy spiął w luźnego kucyka. Miał na sobie jeansy i T-shirt z logo The Beatles. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
     - Hej siostra. O co chodzi? Czemu budzicie mnie w środku nocy? Jutro mam ważny mecz i ... - zamilkł widząc surową minę ojca. Podszedł do mnie i objął ramieniem.
     - Dzieci, jesteście już na tyle dorosłe, że, mam nadzieję, zrozumiecie. Pan Crouch razem ze swoimi kolegami z policji znaleźli dzisiaj w nocy ciało... waszej matki.
     Nagle cały świat stanął. W pierwszej chwili chciałam się roześmiać.
     Ciało?
     Mamy?
     Naszej?
     To niemożliwe, mama zaraz przyjdzie, jak zwykle pijana. Zaniesiemy ją z ojcem do łazienki. On wyjdzie przygotować jej szklankę wody, kubek herbaty i batona, a ja w tym czasie ją umyję i ubiorę w pidżamę. Zaprowadzimy ją do łóżka i ojciec każe jej wypić wodę. Po jakiś 15 minutach mama odpłynie w głęboki sen.
     I właśnie wtedy usłyszeliśmy cichutkie pukanie do drzwi. Tak! Wiedziałam, że to jakaś pomyłka. Poleciałam uradowana do drzwi, otworzyłam je gotowa poczuć mocny zapach alkoholu zmieszany z perfumami mamy. Ale przed drzwiami stał kolejny policjant z papierową teczką pod pachą. Widząc moją minę, bez zaproszenia wszedł do środka i skierował się ku gabinetowi ojca. Ruszyłam za nim ciekawa, o co znowu chodzi.
     Gdy tylko przekroczyłam próg, Taylor ruszył w moją stronę i przytulił mocno. Nie wiedząc jak mam się zachowywać, po prostu się rozpłakałam.
     Płakałam i płakałam, a Tay głaskał mnie po głowie i szeptał do ucha słowa pocieszenia.
     Nasza mama nie żyje. Już nigdy jej nie zobaczę. Tak bardzo ją kocham. Co my bez niej zrobimy? Musimy być dzielni. Dla niej.
     Wtedy udało mi się trochę opanować i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie policjantów z ojcem.
     - ... jak widzi Pan na tym zdjęciu. Na jej szyi została taka błyszcząca smuga. Sprawdzamy w laboratorium co morderca miał ma rękach, musiała to być jakaś kleista, błyszcząca maź.
     - Mama została zamordowana? - ta sugestia spowodowała, że zrobiło mi się czarno przed oczami. Myślałam, że tym razem przesadziła z ilością alkoholu. Ale kto mógłby chcieć zamordować bezrobotną kurę domową?
     - Tak, niestety wszystko na to wskazuje. - powiedział pan Crouch - Została uduszona, a jej ciało znaleziono w ruinach rezydencji. Koło niej leżało jeszcze jedno ciało. Dziewczyny, która zaginęła kilka miesięcy temu. Przyczyną śmierci też było uduszenie. Hmm... jak ona się nazywała?
     - Natalie - szepnęłam.

_________________________________________

Siemanko!

Mam nadzieję że pierwszy rozdział Wam się spodobał.
Bohaterów którzy pojawili się w tej części możecie zobaczyć w zakładce BOHATEROWIE

Następny rozdział jak będzie 9 komentarzy ( jestem wymagająca ;)

Polecajcie bloga znajomym, komentujcie i zapisujcie się jako członkowie.

Buziaki ;*

Tusiaaaczek

12 komentarzy:

  1. Ja już chcę 2 rozdział! Tu i teraz!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne , fajne . ;3 / AneczKaa

    OdpowiedzUsuń
  3. super pomysł, super blog ;3
    PS
    jeśli chcesz więcej komentarzy to polecam usunięcie wpisywania kodu zanim komentarz zostanie opublikowany-moja opinia
    Ogólnie to super piszesz
    M.L :)



    OdpowiedzUsuń
  4. CHCE JUŻ NASTĘPNY ROZDZIAŁ
    /Pati

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebiste dawaj dale Tuśka !!!!!
    Grzzzzzech

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie !!!
    kinga

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne , czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW, WOW, WOW !!
    I <3 Alex

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń