CHOMIKUJ!

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 4

TEJ NOCY ŚNIŁ MI SIĘ ALEX.
     Nie potrafię przypomnieć sobie o czym był ten sen, ale wyraźnie pamiętam jego twarz.
Kiedy się obudziłam, było wpół do pierwszej. Łoł, musiałam być naprawdę wykończona, bo rzadko zdarza mi się spać tak długo.
     Słońce mocno przygrzewało, kiedy wyszłam na balkon powdychać trochę świeżego powietrza. Niebo było bezchmurne, słońce świeciło wysoko w górze i mocno przygrzewało. Delikatny wiaterek owiał moje ciało, roznosząc przyjemny zapach świeżo skoszonej trawy. Zapowiadał się fantastyczny weekend.
     Ubrałam swoją ulubioną koszulkę z Muppetami i zbiegłam wesoła na dół. Do kuchni zaprowadził mnie smakowity zapach naleśników z syropem klonowym.
     - Mmm...pyszotka! - powiedziałam do Taylora stojącego przy kuchence ze szpachelką w dłoni.
     - Pomyślałem, że będziesz głodna jak wstaniesz, więc przygotowałem ci śniadanie, mała. A jeśli chodzi o obiad, to zjemy go później.
     - Spoko, nie ma sprawy. - usiadłam przy stole i polałam sobie naleśnika syropem.
     - Jakieś plany na dziś?
     Nie powiedziałam Taylorowi o mojej wczorajszej randce z Aleksem. Nie wiem jakby zareagował na wieść o tym, że umawiam się z byłym chłopakiem Natalie.
     - Idziemy z Vee na rozmowę o prace.
     - To świetnie! A gdzie chcecie pracować?
     - W "Świecie kawy" szukają kelnerek i Vee cały czas trajkocze, że ta praca jest stworzona dla nas, ble, ble, ble... no i w końcu się zgodziłam.
     - Na pewno. - przewrócił oczami - No to życzę powodzenia, bo ja muszę lecieć.
     - Wychodzisz?
     - Taaa...umówiłem się z Alice.
Otworzyłam szeroko usta, które nadal były wypełnione kawałkiem naleśnika. Taylor idzie na randkę... OMG! Czyli w końcu pozbierał się po zerwaniu z Julie, na szczęście.
     -Super. To ta dziewczyna, która chodzi ze mną na angielski? Wysoka, szczupła brunetka?
     ‎- Tak, to ona. Emm...co o niej myślisz?
     - Wydaje się miła, a przy okazji, jest bardzo ładna. - poruszałam brwiami na co Tay głośno się roześmiał.
     - Nie musisz mi tego mówić, sam doskonale o tym wiem. - puścił do mnie oczko - To ja lecę, narka!
     - Paa - rzuciłam, kiedy zniknął za kuchennymi drzwiami. Dawno go nie widziałam takiego zadowolonego. Musiał coś do niej ... czuć? Tak, to musiało być to. Oby coś z tego wyszło, bo nie wiem czy wytrzyma kolejne niepowodzenie. 
     Wzięłam do ust ostatni kawałek naleśnika i wstałam od stołu. Taylor jak zwykle nie pozmywał po sobie naczyń, więc musiałam to zrobić za niego. Wzięłam do ręki gąbkę, nalałam płynu i zaczęłam szorować brudną patelnię. Resztę talerzy powkładałam do zmywarki i wytarłam ręce ścierką.
     Spojrzałam na zegarek, było za dwadzieścia druga. Miałam jeszcze sporo czasu do wyjścia, więc postanowiłam pooglądać telewizję. Usiadłam na kanapie i zaczęłam oglądać jakiś denny film, jednak zasnęłam na pierwszej przerwie na reklamy. Cóż, przynajmniej miałam świadomość, że Tay bawił się lepiej ode mnie. 
     Kiedy zadzwoniła moja komórka, miałam ochotę rzucić nią o ścianę i olać wszystko, co miałam dzisiaj zrobić. Nie patrząc kto dzwoni, odrzuciłam połączenie i nałożyłam poduszkę na głowę. Po chwili jednak znów odezwał się dzwonek telefonu. Zignorowałam go i zakryłam uszy poduszką. Telefon ucichł i ... odezwał się kolejny raz! Zirytowana odebrałam i usłyszałam zdenerwowany głos mojej przyjaciółki.
     - Sophie! GDZIE TY, DO CHOLERY JESTEŚ?! Czekam na ciebie od dwudziestu minut!
     - Vee? Jak to czekasz? Która jest godzina?
     - Dwadzieścia po szesnastej. 
     - COOO?! Kurczę, przepraszam Cię. Zasnęłam i gdyby nie Ty, to pewnie spałabym dalej. 
     - To teraz, Śpiąca Królewno, wstawaj z kanapy i doprowadzić się do porządku. Już! - jak tylko się rozłączyła, pobiegłam po schodach do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Na zewnątrz było nieco ponad 36 stopni. Zdecydowałam się na krótką sukienkę bez ramiączek w drobne kwiatki, do tego buty na koturnie i okulary perzciwsłoneczne. Przypudrowałam twarz, oczy podkreśliłam maskarą, nadając moim rzęsom uwodzicielską długość i pomalowałam usta szminką. Włosy dokładnie wyczesałam i pozostawiłam rozpuszczone, bo nie miałam czasu, na nic więcej. Wzięłam torebkę, do której wrzuciłam telefon, błyszczyk i kilka innych drobiazgów, spryskałam się perfumami i zeszłam na dół.
     Zabrałam klucze i po raz ostatni spojrzałam w lustro w przedpokoju. Przeczesałam palcami włosy i wyszłam na ganek. Zamknęłam drzwi, klucze schowałam do torebki i ruszyłam w kierunku biblioteki. 
     Dziesięć minut później stanęłam przed wejściem do biblioteki , a w progu czekała na mnie wściekła Vee. Wyglądała ślicznie, z resztą jak zawsze. Gdy tylko mnie zobaczyła, zbiegła po schodkach i stanęła przede mną.
     - No wreszcie! Już miałam do ciebie dzwonić. Nie mamy czasu na pogaduszki, musimy jechać, bo się spóźnimy! - złapała mnie z rękę  pociągnęła w stronę samochodu. 
     Vee przez całą drogę gadała o tym co sobie kupiła wczoraj na zakupach, ale jakoś nie przysłuchiwałam jej się za bardzo.
     - A Ty? Co wczoraj robiłaś? - to pytanie wyrwało mnie z zamyślenia. Czy powinnam jej powiedzieć o randce z Aleksem? W końcu jest moją najlepszą przyjaciółką i nie mamy przed sobą tajemnic.
     - Wiesz, wpadła do mnie wczoraj Alex. - gdy tylko wymówiłam jego imię, samochód gwałtownie zahamował i stanęłyśmy na środku drogi. Wiedziałam co się zaraz wydarzy...
     - I DOPIERO TERAZ MI O TYM MÓWISZ?! - siedziała przodem do mnie z szeroko otwartymi oczami.
     - No, przepraszam. Jakoś nie było okazji, żeby ci powiedzieć. - próbowałam się wytłumaczyć, ale wiedziałam, że to nic nie da. Vee byłą naprawdę wkurzona i to nie na żarty.
     - OCZYWIŚCIE! PEWNIE, NIE MIAŁAŚ CZASU ŻEBY POROZMAWIAĆ ZE SWOJĄ  NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ! BARDZO MI MIŁO... 
     - Vee, przepraszam. Chciałam ci o tym powiedzieć, ale jakoś wypadło mi to z głowy. Naprawdę strasznie cię przepraszam. Proszę, nie gniewaj się już na mnie. - spojrzałam na nią. Na szczęście, już jej trochę przeszło. 
     - Wiem, że nie zrobiłaś tego celowo. Nie ma sprawy, nie gniewam się. Ale ja też przepraszam, za to, że na ciebie nawrzeszczałam. - pochyliła się w moją stronę, żeby mnie przytulić. Zrobiłam to samo. 
     - Obiecajmy sobie, że już nigdy nie będziemy się kłócić o chłopaków. Nigdy. - szepnęłam jej do ucha.
     Dziesięć minut później zaparkowałyśmy przed wejściem do kawiarni. Vee zaparkowała i wysiadłyśmy z samochodu. 
     - Denerwujesz się? - zapytała, malując usta błyszczykiem.
     - Tak szczerze, to tak. - poczułam rosnącą gulę w gardle. 
     - Wyluzuj, kochana. Mamy tą pracę w kieszeni! - złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wejścia. 
     W środku był niesamowity tłok, ale jakoś przecisnęłyśmy się do jednej z kelnerek.
     - Przepraszam. - zaczęła Vee - My w sprawie pracy. Byłyśmy umówione z panem Russelem Dowellem.
     - Proszę za mną. - powiedziała dziewczyna i poprowadziła nas w stronę, złowrogo wyglądających  drzwi dla personelu.

_____________________________________________________

Cześć, siema, elo ;3

Przepraszam, że tak długo nie było nowego, ale nie mam weny i czasu na pisanie.
Ten rozdział jest delikatnie mówiąc...słaby.
Ale pewna osoba, groziła mi, że jak nie dodam to mnie zabije xd
Więc, nie obiecuję kiedy będzie następny, ale każdy komentarz, like itp. motywują mnie do dalszego działania.

Pozdro!

Tusiaaaczek ^^